pozytywnezmiany

lifestyle, magic, Law of Attraction, happiness


7 komentarzy

Jestem piękna

To bardziej bluzniercze wyznanie niż stwierdzenie „Jestem Bogiem” we współczesnych czasach.  Bo niby jakim prawem ktoś a zwłaszcza dziewczyna śmie powiedzieć takie słowa.  W czasach kompleksów na każdym punkcie,  kiedy to nawet te dziewczyny w rozmiarze XS twierdzą że są grube i brzydkie…
Ja uważam że pora z tym skończyć,  zbyt wiele lat mi upłynęło na kompleksach,  samobiczowaniu,  wymienianiu wad i niedoskonałości własnego ciała, które przecież mnie z takim oddaniem niesie przez życie…dość tego !!!
Pora zobaczyć własne piękno,  zachwycać się tym co mam i docenić to w porę zanim będzie za późno. Przecież fakt że mam niesymetrycznie ułożone oczy są moją cechą charakterystyczną i nie ma co się tego wstydzić. To mój znak rozpoznawczy i tyle. Nie mam zamiaru się porównywać do kogokolwiek i na tej podstawie ustalać że jestem ładniejsza czy brzydsza.  To niedorzeczne.  Zawsze znajdzie się ktoś ładniejszy ode mnie czy to powód by nie kochać siebie i nie doceniać własnego ciała?  Nonsens. 
Siebie mogę porównać z samą sobą, ta z przeszłości a różnica jest i to kolosalna !!! Poza tym każdy trening na siłowni pozostawia ślad na moim ciele.  Powoli aczkolwiek z wielką determinacja i konsekwencją buduję moje wymarzone ciało.  To objaw nie kompleksów ale pragnienia rozwoju, na każdym polu. Codziennie dbam o rozwój duchowy jak również i ciała.  To jak siłownia zmieniła mój charakter ukaże się wkrótce ale widać już efekty czysto fizyczne. Każda kropla potu jest symbolem przemian które zachodzą codziennie.
W każdym razie nie mam problemów z tym bu powiedzieć że jestem ładna i uśmiechnąć się do siebie. 
Pora wyrzucić kompleksy na śmietnik i cieszyć się życiem, które poznaje w obecnym ciele.
Jeśli masz kompleks dotyczący cechy która można zmienić np. waga i budowa ciała to naprawdę zabranie się za to da Ci morze i oceany satysfakcji i nie będzie już wymówek jeśli chodzi o życie pełnią życia. 
Jesteś piękna/y tak długo jak się rozwijasz. To cel życia.  Stały rozwój. Gdy człowiek staje w miejscu jest jak uschniety pączek kwiatu,  jak liść który opadł z drzewa i czeka na rozdeptanie. 
Bo piękno to rozwój !
Amen.

image

image


Dodaj komentarz

Każdy jest sprzedawcą

Tak naprawdę to każda rozmowa jest sprzedażą, Ty chcesz sprzedać swoje idee i pomysły komuś, a ten ktoś Tobie swoje. Sprzedajesz w relacjach, negocjujesz warunki, pomysły, koszty. W pracy też sprzedajesz swoje usługi-szefowi i klientom, jak jesteś uczniem to tez sprzedajesz. Nie mówię że to ideał i że tak być powinno, ale tak jest.

Jednak zanim zaczniesz sprzedawać komuś cokolwiek, to najważniejsze jest sprzedać sobie samego siebie. To znaczy uwierzyć w siebie. To główna sprzedaż życia i jak tu ubijesz dobry interes to reszta pójdzie gładko.

Tylko tu pojawia się problem. Zaufanie. Jak idziesz do sklepu i parę razy Cię okantują to już raczej tam nie wrócisz. A my samych siebie kantujemy niemal każdego dnia….obiecałaś sobie ćwiczyć i jest lipa ? Przyrzekłeś oszczędzanie i przy najmniejszej okazji kasa poszła z błoto ? Albo obiecałaś sobie nie plotkować a właśnie wracasz ze spotkania z koleżanką, gdzie odbyła się burzliwa narada na temat wszystkich znajomych ? Każdy to przeżył w jakimś stopniu. I te złamane obietnice dane samej/samemu sobie, zaniżają Twoją cenę w Twoich własnych oczach.Złamane obietnice bolą, dołują, przygnębiają. Twoja wewnętrzna reputacja idzie w dół, a taki „towar” ciężko sprzedać. Ciężko uwierzyć w zapewnienia jeśli tyle razy złamało się obietnicę daną, najważniejszej osobie z którą będziemy do końca życia-sobie.

Dlatego pomyślmy o tej „najważniejszej sprzedaży” w życiu. Czy nie warto w to zainwestować ? We własną wiarygodność i „ubić” interes życia ? Żądając dobrej stawki i będąc pewnym że na to zasługujemy, już wygrywamy.

Obrazek

 


2 komentarze

Uczyń coś z niczego czyli o tym jak moja mama stała się malarką.

1 stycznia 2012 wstała i zaczęła malować. Chwyciła ołówek, jaki znalazła i zaczęła ze zdjęć w domu sporządzać portrety bliskich i znajomych. Przed tym dniem ostatnim razem malowała mi prace na plastykę jak byłam w podstawówce. Kiedyś jako dziecko niby miała artystyczne zapędy jak mówi babcia ale to jakoś porzuciła. I wychodziły na początku prace takie jak ta: 

Obrazek

Nie poddawała się. Malowała nieustannie. w każdej wolnej chwili, których miała sporo jako rencistka.

Potem były takie prace, w których widoczny był progres.

Obrazek

Ale co najwartościowsze jest poza malarstwem. Jako rencistka która ledwo wiąże koniec z końcem nie miała pieniędzy na bjetramy.

I wiecie co ? Nie poddała się !!! Wyciągnęła z szaf stare prześcieradła i zaczęła drzeć je, ze sklepów brała kartony, wycinała odpowiedni rozmiar i obszywała je tymi prześcieradłami. Rozumiecie ? Dziś to do mnie dotarło. Nie marudziła że nie ma pieniędzy, tylko małymi, drobnymi rączkami obszywała tekturki prześcieradłem i malowała, malowała, malowała dniem i nocą.  Zaglądała do pobliskiego sklepu z artykułami malarskimi i prosiła a farby na „krechę” a potem je spłacała.

I tak namalowała 150 obrazów i zrobiła swoją pierwszą WYSTAWĘ, zaprzyjaźniła się w tym czasie i z kierownikiem domu kultury w którym była wystawa i z panią od farb ze sklepu, każdemu pomagała i każdemu malowała, gdy nie miała za co zapłacić. http://kulturalia.lca.pl/legnica,news,37067,Moje_malowanie_Ewa_Onuchowska.html- oto link do wystawy mamy.

Obrazek

Obrazek

 

Obrazek

 

Co robiła po wystawie ? Malowała dalej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

 

Tym razem już na blejtramach profesjonalnych, poznała kolegów i koleżanki z „branży” i jest zapraszana na wernisaże różnych artystów.Jest bohaterką, która nie zwątpiła w siebie, która malowała mimo uśmieszków znajomych i zapytań : „A co Ty Ewa, na stare lata malować zaczęłaś ?” Czy można znaleźć lepszy przykład do naśladowania ? Ona się nie poddała. Nie patrzyła na przeszkody. Na brak środków. A nie miała łatwego życia, na podstawie jej życia można stworzyć taki film że jeśli jakiś Hollywodzki reżyser chciałby nakręcić wyciskacz łez to proszę pisać, podam namiary na mamę. Przeżyła dramatyczny wypadek samochodowy w wyniku którego miała zmiażdżoną rękę i została na rencie wychowując mnie. Można ? MOŻNA. Patrz na moją mamę i spełniaj marzenia a 26 września 2014 będzie jej druga wystawa.

 

 


Dodaj komentarz

Nie wolno Ci nie wierzyć w siebie

Każda porażka i dramat w moim życiu ma jedno tylko źródło, w Twoim też tak jest. Jakąkolwiek porażkę i klęskę nie zaliczyłaś/zaliczyłeś powód jest jeden-niska samoocena i niewiara w siebie. Stokroć lepiej jest zacząć jakiś projekt, jakiś cel i zbyt mocno wierzyć w siebie i jego powodzenie, niż nie wierzyć i nic nie zacząć, nie wykonać kroku.

Przez wiele lat nie wykonałam żadnego kroku i trwałam w moim nieszczęśliwym życiu, czekając na cud. Cud nastąpił w postaci kopa, a raczej całej serii, która zmusiła mnie do podjęcia pewnych zmian. Czytałam i czytałam i modliłam się o odwagę i zaczęłam zmieniać moje życie. Ale niewiara w siebie znów się odezwała, znów zabrała cały entuzjazm i sprowadziła do parteru a nawet piwnicy…i było tak kilkanaście razy. 

Teraz już wiem że trzeba wierzyć w siebie, choćby nikt inny nie wierzył. Trzeba zacząć działać. Wykonać jedną rzecz dobrze i cieszyć się tym sukcesem, to może być jeden trening, jeden zdrowy obiad, jedna trudna i leżąca na sercu rozmowa, jedna książka, którą przeczytasz i zastosujesz. Odnieś sukces w jednej rzeczy, na jednym polu, świętuj zwycięstwo, pokaż sobie że można, że potrafisz ! Pamiętaj tę chwilę bo będziesz się do niej wielokrotnie odwoływać. Jeden sukces ! A potem kolejne. Buduj wiarę w siebie. Powtarzaj sobie : Dam radę ! Dam radę ! Nie przestawaj.

Nie wolno Ci nie wierzyć w siebie !

Obrazek