pozytywnezmiany

lifestyle, magic, Law of Attraction, happiness


15 Komentarzy

Nie mam żadnych kompleksów

I kocham to ! Kiedyś byłam jednym wielkim kompleksem na dwóch nogach. Setki wymówek i powodów do narzekania na swoje ciało i wygląd. Codziennie.
Dziś, wraz z rozwojem świadomości widzę ile czasu zmarnowałam! 
Ale nie czas na marudzenie, czas na życie pełnią życia. Każdego dnia wsłuchując się w swoje serce czuję ogromną wdzięczność za moje ciało i to jak wyglądam.  Po co mieć kompleksy ? Jaki jest cel ich posiadania ? Wszystko przez to że nie kochamy siebie wystarczająco mocno.
Osobiście uważam że KAŻDY problem: finansowy, zdrowotny lub dotyczący relacji wynika z braku miłości do siebie samego.
Moja miłość do siebie nie oznacza że uważam się za najpiękniejszą, bo nie porównuję się z nikim. Jestem piękna sama w sobie, ja jako ja. Gdy piękne myśli i uczucia wypływają z wnętrza zmienia się także wygląd zewnętrzny. Zobaczysz moje zdjęcia z przeszłości i z chwili obecnej i zaręczam Ci – zobaczysz różnicę.
Teraz każdego dnia patrząc w lustro widzę kogoś kogo bardzo kocham, nawet jeśli wyskoczy mi pryszcz na samym środku nosa. Pryszcz zejdzie a miłość zostanie.
Dawne problemy związane z bólem kolan ustąpiły odkąd pokochałam moje bolące kolanka, a na siłowni ten ból mocno przeszkadzał. Teraz wiem że to siła miłości i wdzięczności uzdrowila moje kolana. Nie żadne leki i bieganie po lekarzach.
Przestałam się porównywać z innymi dziewczynami,przecież każda z nas ma swoje unikalne cechy i właściwości- przecież to jak porównywanie sofy do stołu! 
Kiedy patrzę na siebie widzę miłość. Oczywiście pracuję  w pocie nie tylko czoła by ukształtować moje ciało według moich marzeń ale robie to bo kocham siebie i moje ciało a nie z nienawiści i dlatego że nie mogę już na siebie patrzeć.
To wielka różnica i ciało to wyraźnie czuje. Nawet gdy pojawi się faldka tłuszczyku czy to powód by siebie obrażać???? Nigdy !!! Wtedy prowadzę moje ciało na siłownię i ćwiczymy aby było dobrze :mrgreen: NIGDY NIE TRAKTUJ SIEBIE GORZEJ, NIŻ POTRAKTOWAŁBYS KOGOŚ INNEGO.
To najważniejsza myśl z tego tekstu. Gdy kochamy siebie: duszę, umysł i ciało, dostajemy nieskończony zwrot: szczęście, błogosc, pokój, spełnienie i zadowolenie. Naprawdę warto !

image

Tak było kiedyś. A tak jest teraz: patrz poniżej :mrgreen:

image

Reklamy


Dodaj komentarz

Czego nie robić na siłowni

Jak zwykle oparty na własnych doświadczeniach tekst ku przestrodze, teraz się śmieję z tej przygody ale lekcję wyciągnęłam i zapamiętałam i przekazuję Wam. Ekspertem na siłowni nie jestem, jest tam pewnie cała lista zakazów i nakazów, pewnie tam dotrę za niedługo ale jedną rzecz zaobserwowałam i wiem na pewno żeby tego nie robić.

Miało to miejsce dość dawno, koleżanka wyciągnęła mnie pierwszy raz na siłownię (której teraz jestem fanką). Spakowałam to co powiedziała czyli ręcznik, sportowe ciuchy i wodę. Niby wszystko gra ale jednak nie. Woda była gazowana. Wcześniej były jeszcze zakupy  (czyli olimpijska dyscyplina kobiecego sportu gdzie im dłuższy czas i większy ubytek kasy tym wyższe miejsce na podium). Wspominam zakupy ponieważ miały one wpływ na stan w jakim była moja woda. Czyli wstrząśnięta, nie zmieszana.

Gdy tylko weszłam na bieżnie by się rozgrzać i przebiegłam parę metrów, odczułam niesamowite pragnienie i sięgnęłam po wodę. Jak można się domyślić wystrzeliła ona pod wpływem wstrząsów gazem i spowodowała że wszystko było mokre: koleżanka, bieżnia i ja (biała koszulka+woda= Miss Mokrego Podkoszulka) ale to nie koniec. Spojrzenia wszystkich naokoło też bym zniosła ale w momencie wybuchu a raczej parę sekund później, po tym jak stałam się totalnie mokra, spadłam z hukiem z tej bieżni….Czerwona na twarzy jak Ostatni Mohikanin podniosłam się rozglądając czy mojego upadku nie obserwował przypadkiem pracujący tam przystojny trener, w tym czasie moja kumpela mało nie umarła ze śmiechu 😉

Teraz gdy chodzę  sama na siłownię pamiętam o jednym: kupuję niegazowaną wodę do picia 😉


Dodaj komentarz

Top 10 + VAT czyli książki które zmieniają

Zawsze chciałam się zmierzyć z tym zadaniem tak dla samej siebie, by ustalić własny ranking najcenniejszych dla mnie książek, książek które mnie ukształtowały, zbudowały i wychowały. Mam ich ogólnie w domu kilkadziesiąt a wliczając te pożyczone znajomym to pewnie kilkaset, niektóre a raczej jak się przekonasz znakomita większość przeleciała jak woda przez rynnę, pozostała niezauważona mówiąc wprost. Są też takie które dały mi siłę przetrwać najgorsze chwile, które mówiły jak żyć, które dodawały mi otuchy gdy nikogo odpowiedniego nie było obok. Książki które czytałam mając 13, 15 lat i do których wciąż powracam, a także całkiem niedawne. I tego będzie dotyczył ten wpis. Tym samym chciałabym podziękować ich autorom z głębi serca, za uratowanie mi życia, dosłownie i bez żadnej przenośni.

Miała być lista Top 10, a jest Top 10 + VAT czyli 12. Jeśli masz 12 dzieci to nie pozbędziesz się 2 do równego rachunku, chociaż w tym wypadku to nie dzieci a raczej rodzice i przyjaciele.
Number 12
„Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktor E. Frankl
Po przeczytaniu tej książki nie ma już tłumaczenia :”Nie miałem/am wyboru” skoro ten człowiek przeżywając piekło i nieludzkie warunki obozu koncentracyjnego, po utracie wszystkich bliskich zrozumiał że człowiek wybór ma zawsze…więc ta wymówka odpada.
Może nie często sięgam do tej książki ale leży na widocznym miejscu bym zawsze pamiętała że MAM WYBÓR ! Napiękniesza i najoptymistyczniejsza wiadomość to ta że w obliczu każdej sytuacji mamy wybór.
Frankl
Number 11
„Rozmowy z Bogiem” cześć I Neale Donald Walsh
Trylogia nazywana Biblią New Age, mi bardzo się spodobała część pierwsza. Rzuca zupełnie nowe światło na Boga. Jeśli tradycyjne nauki Kościoła nie sprawiły że kochasz Boga całym sercem, ta książka to zmieni. Twoja relacja z Bogiem odżyje lub się zrodzi. Naprawdę ożywcze spojrzenie, tam poznasz odpowiedzi na wiele ważnych pytań i Prawo Przyciągania stanie się bardziej jasne. Inaczej spojrzysz na moc człowieka i poznasz zdanie Boga na ten temat.
Walsh
Number 10
„Energia, Żyj pełnią życia” Brendon Burchard
Niedawny nabytek ale zapadający w pamięć. Autor pokazuje że do pełnego energii życia wiedzie nas zaspokojenie 10 popędów, np popęd do nowości w życiu (jeśli tkwisz w rutynie to wiesz że energii w takim życiu nie ma), popęd do zmiany, popęd do łączności z innymi itd. Dużo pytań do rozważenia. Świetny styl i autor naprawdę pokazuje różnicę pomiędzy słowem jakoś i JAKOŚĆ. Człowiek z nowego pokolenia pracujący ze „śmietanką” sław, takich jak Anthony Robbins, Jack Canfield, Wayne Dyer itd
Burchard
Number 9
„20 najważniejszych lekcji życiowych prawd” Hal Urban
Doskonała pozycja, myślę że gdybym miała dziecko zaczęłabym uczyć je najważniejszych rzeczy wg tej książki. Porusza ona najistotniejsze zagadnienia, takie jak postawa człowieka, wdzięczność, cele, motywacja, uczciwość,nawyki i 14 innych, wspominałam o niej we wcześniejszych postach. Jest niebywale prosta, czytając ma się wrażenie że siedzi się na kolanach dziadka który spokojnie tłumaczy i przekazuje swoją wiedzę. Nic napuszonego, nic narzucającego. Ciepło i dobroć.Prostota widać że była celem autora, sądzę tak po cytacie wprowadzającym Napoleona Hill’a: „Wszystkie wielkie prawdy w ostatecznej analizie są proste i łatwe do zrozumienia; jeśli takie nie są, nie należą do wielkich prawd”
Urban
Number 8
„Ja, kobieta” Cameron Diaz (tytuł polski nie podoba mi się wcale, amerykański The Body Book jest idealny, bo to prawdziwa Księga Ciała)
Przeczytałam masę książek na temat ciała i odchudzania ale ta mnie zachwyciła ! Nie dlatego że jest to książka sławnej aktorki ale przez to że naprawdę uczy kochać własne ciało. Świetnie napisana, bardzo podkreśla znaczenie ruchu i ćwiczeń. Nie chodzi to o ćwiczenia by schudnąć ale by utrzymać zdrowie, by mieć kondycje, by zachować sprawność. Nie zgadzam się w niej tylko z tekstem o usuwaniu owłosienia laserowo, ale to detal. Ta książka nauczyła mnie pić wodę, do tej pory nie chciałam o tym słyszeć nawet.
Cameron
Number 7
„Jedna rzecz” Garry Keller
To książka do której wielokrotnie powracam, kończę i zaczynam znowu. Nie chcę pozwolić by jej przesłanie gdzieś mi umknęło. My ludzie robimy swoje życie skomplikowanym, ta książka je odgraca. Uczy że idea wielozadaniowości to mit za którym my bezmyślne gąski podążamy. Żeby coś było zrobione dobrze, trzeba się na tym skupić. Amen ! Dzięki niej nauczyłam się odsuwać inne zadania i wybierać JEDNĄ RZECZ na której chcę się skupić. Najważniejsze pytanie z książki: „Jaką JEDNĄ RZECZ mogę zrobić, ale taką, że gdy będzie zrobiona, wszystko inne stanie się prostsze albo nieistotne ?”
Keller
Number 6
„Bogaty albo biedny, po prostu różni mentalnie” T. Harv Eker
To jest książka której żałuję…że nie przeczytałam jakieś 3 lata temu. Wiem że zaraz mi 15 osób wyskoczy i powie że nie wolno żałować bo wszystko jest po coś. Ale ja wiem też że przechadzałam się koło tej książki dobre dwa lata, ale niestety sądziłam że pieniądze są mało duchowe …..tak wiem szczyt głupoty. Dlatego teraz dziękuję Bogu że w końcu ścieżki moje i tej książki się przecięły. Nie ma osoby której bym jej nie poleciła. Z niej pochodzi cudowne zdanie które mnie powaliło :” Jeśli masz duży problem to znaczy że jesteś małą osobą” i to jest prawda ! Nie wierzymy w siebie a przez to nasze problemy urastają do ogromnych rozmiarów, a to my mamy rosnąć a nie problemy. Cuuuudowna książka. Gdy będę pisać ranking książek biznesowych będzie number one !
Eker
Number 5
„Zamknij się, przestań narzekać i zacznij żyć” Larry Winget
Mocna książka, autor nie bawi się w sentymenty i nie jest akuszerką ludzkich dusz. Jak chcesz się poużalać nad sobą i powiedzieć jakie to masz mega problemy które Ci nie pozwalają odnieść sukcesu, to nie bierz jej nawet do ręki ! Pewne zachowania Larry nazywa po imieniu czyli idiotyzmem a ludzi którzy to robią idiotami. Najpierw Cię to oburzy i Tobą wstrząśnie a potem zacznie działać. Dzięki niej zrozumiałam że ten egoizm który mi wmawiała jedna osoba, egoizmem wcale nie był i że tak naprawdę by pomóc komukolwiek, trzeba samemu stanąć na nogi i zacząć siebie kochać przede wszystkim.
Winget
Number 4
„Alchemik” Paulo Coelho
A mówcie sobie że sentymentalna książeczka a ja ją kocham. Każdemu z nas zdarza się powiedzieć jakieś mądre słowa, zdanie ale ten człowiek pamiętne zdanie wygłasza na każdej stronie ! Książka ta jest mapą do skarbu, do realizacji swoich marzeń, do znalezienia tego po co żyjemy, wyrzucenia ze słownika słowa „niemożliwe”. Wiele pamiętnych zdań odkryłam ale najbardziej znaczące jest to : „Jeśli pragniesz czegoś całym sercem, to cały Wszechświat sprzyja potajemnie Twojemu pragnieniu”. To może być idealne podsumowanie całej książki.
Coelho
Number 3
„Kod szczęścia” Richard Wiseman
Tu już zaczyna się robić gorąco. Przechodzę do ścisłej czołówki.
To pozycja która zrobiła ze mnie szczęściarę, pokazała że w prosty sposób można zmienić sposób myślenia o sobie. Od tej książki zmieniła się percepcja rzeczywistości. prosta i nie przekombinowana, a ja prostotę cenię. prezentuje 4 prawa szczęścia.
Wiseman
Number 2
„Siła” Rhond Byrne
Jest to druga część „Sekretu” międzynarodowego hita wydawniczego, moim zdaniem dużo lepsza, bardziej praktyczna. Książka o której myślę przynajmniej raz dziennie, zwłaszcza kiedy nakręcam się myślami o tym co mnie drażni, denerwuje, kiedy skupiam się na tym co jest źle. Zadaję sobie wtedy pytanie: CO KOCHASZ ? Bowiem wspomniana siła to właśnie siła miłości. Autorka twierdzi że Prawo Przyciągania to prawo Miłości, czyli mamy to co kochamy. Wielokrotnie sprawdzone, działa ! Myśl nieustannie o tym co kochasz czyli radość, czas wolny, relaks, wsparcie, życzliwość i to co Cię nakręca.
Byrne
Number 1
„Obudź w sobie olbrzyma” Anthony Robbins
Czasem brakuje słów, i w tym wypadku tak właśnie jest. Pokaźna jest ta książka i w zasadzie zawiera wszystko co potrzeba by uczynić swoje życie pięknym, nie znam człowieka który tak motywuje jak Tony Robbins. 5 minut słuchania i oglądania go na Internecie zmienia nastawienie. Książka działa tak samo. Moim wielkim marzeniem jest zobaczyć autora na żywo. Co mogę powiedzieć o tej książce ? Jest ze mną od co najmniej 14 lat i będzie na zawsze. Biblia transformacji i zmiany. Z tą książką można wszystko.
Robbins