pozytywnezmiany

lifestyle, magic, Law of Attraction, happiness


2 komentarze

Nieoczekiwana cena sukcesu

Kiedyś gdy byłam grubą i nieładną dziewczynką myślałam naiwnie że jak uda mi się schudnąć i zrobić coś z wyglądem to ziemia się rozstąpi jak Morze Czerwone i będę stała w blasku chwały, wszyscy będą się ze mną cieszyć i życzyć sukcesu coraz większego. Oczekiwałam że cały świat będzie życzliwy i będziemy żyć długo i szczęśliwie….

Myliłam się. Nie chodzi już o ten przykład dotyczący wyglądu ale o sukces generalnie.

Niestety tak to nie wygląda. Dążąc do jakiegokolwiek sukcesu, wybijając się ponad przeciętność, odstając od reszty, wychodząc poza zakres „systemu” narażasz się na krytykę, wrogość, zawiść a nawet nienawiść. Połowa z Was czytając to może ze zdziwieniem pukać się w czoło : „Jak można było tego nie przewidzieć ?!”

Ano można było. I jestem tego żywym dowodem. Kiedyś nie podejrzewałam że wzrost popularności w jednej grupie spowodować MOŻE (nadal jestem optymistką i sądzę że może ale wcale nie musi) falę krytyki u przeciwników grupy pierwszej.  Wystarczy wychylić się nieco z kręgu swoich starych znajomych i zbliżyć do człowieka, którego Twoja grupa nie lubi…Zobaczysz co się stanie, bardzo możliwe że staniesz się wrogiem dla swoich przyjaciół bo ośmieliłeś się zaburzyć równowagę grupy.

Podobnie jest w życiu, ludzie przeciętnie nie zajmują się wyznaczaniem sobie celów ani ich realizacją, żyją od pierwszego do pierwszego i jakoś żyją z dnia na dzień, gdy więc Ty chcesz zrobić coś ponad, wyjść przed szereg to aż prosisz się o „klapsa”. Lepiej jest mieć taką świadomość niż żyć jak we mgle i doznać wstrząsu. Mało jest ludzi z tak wysoką samooceną by cudzy sukces przyjmowali z radością i uznaniem. Trzeba być tego świadomym.

Jeśli zatem odnosisz w jakiejś dziedzinie sukces i słyszysz jakiś pochwalny komentarz lub słowa uznania-doceń to podwójnie. Ktoś Cię docenił a to rzadkie zjawisko i jeszcze powiedział to głośno, a przecież nie musiał.


Dodaj komentarz

Coaching: Lek na depresje i zniechęcenie

Po krótkiej przerwie w nadawaniu powracam z wielką energią ! Dzisiejszy dzień będzie ważny w mojej historii, data 4.10.2014 jest taka pamiętna bo odkryłam dwie rzeczy: swojej powołanie i lek na zniechęcenie i apatię.

Chociaż słowo „odkryłam” nie jest najlepsze, raczej przypomniałam sobie to co kiedyś nadawało mojemu życiu sens i było strumieniem ENERGII do życia i działania.

Moim paliwem są CELE. Na dowód tego w magazynie „Coaching” który dostałam od Madzi mojej przyjaciółki znalazłam wywiad ze specjalistą od wyznaczania celów-Brianem Tracy. Znów prawdą okazało się zdanie:

Gdy uczeń jest gotowy, pojawia się nauczyciel.

To działa, nie raz sprawdziłam. Tylko 3% ludzi zapisuje swoje cele, przyznaję z dumą że należę do nich, ale to nie chodzi o sam fakt zapisania. Chodzi głównie by codziennie zrobić mniejszy lub większy krok by je osiągnąć, a do tego trzeba sobie te cele codziennie przypominać. Samo myślenie i wyobrażenie zrealizowania celu motywuje do roboty.

Cele są powodem by wstawać z łóżka i iść w świat, to poczucie ekscytacji jest silniejsze niż cokolwiek innego, gdy na Twoich oczach z marzeń powstaje rzeczywistość marzeń…nie ma nic piękniejszego.

Za każdym razem gdy tylko przypominam sobie koncepcję celów, wracam pamięcią do czasów coachingu z niesamowitą Moniką Spychalską. To ona mnie tego nauczyła, to ona pokazała mi tą żywą Magię. Zawsze będę jej wdzięczna za ten dar.

Dziś to Brian Tracy mi o tym przypomniał i to mam zamiar robić: codziennie poświęcić chwilę by przepisać je na nowo i wykonać mały krok w osiągnięciu wielkich celów !

P.S. Co masz do stracenia ? Długopis i kawałek kartki w notesie i 10 min czasu bez fejsa ? A może to właśnie Facebook Cię jakoś zainspiruje ?

131224-cytaty-motywacja-inspiracja-cele-Anthony-Robbins


Dodaj komentarz

Energia zawsze wraca

Dziś jubileuszowy wpis z numerem  200 !

Energia to wszystko co istnieje czyli Bóg, my, wydarzenia, myśli i sytuacje. Działa to wszystko z matematyczną precyzją. Ludzie mówią że Bóg ich karze, nic bardziej mylnego. Bóg nie karze nikogo. Zwyczajnie energia zatacza koło i jak bumerang powraca.

Każda przyjemność uczyniona innemu człowiekowi (fizyka kwantowa mówi że jesteśmy połączeni ze sobą), jak i krzywda do nas powróci. Trzeba o tym pamiętać, nie po to by się bać, tego co przyjdzie, ale by się cieszyć z nadchodzących atrakcji życia.

Mądrze jest powiedziane : Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe. To nie pusty slogan i oklepane hasło. To autentyczna prawda życia. Robiąc coś przykrego innej osobie, trzeba wiedzieć że to do nas powróci.

Niektórzy mi zarzucą że piszę bzdury, skoro wiele wyzyskujących i niegodziwych ludzi żyje sobie jak pączki w maśle i ptasiego mleka im nie brakuje. Ale do czasu…Oni czekają na kumulację…a to nie bywa miłe.

Ja mam tą przewagę że rezultaty własnych uczynków widzę bardzo szybko: ja komuś funduję X, za chwilę ktoś mnie funduje X. Wczoraj tego doświadczyłam wyraźnie gdy mój kolega poszedł smutny z powodu pewnej porażki, ja nie zrobiłam nic by zapytać czy mogę w czymś pomóc, by po ludzku spróbować go pocieszyć. Stałam i bawiłam się rozmową z koleżankami. Nie okazałam ludzkiego współczucia wobec tego człowieka….Nie dalej jak za 45 minut doznałam identycznej porażki co ten właśnie kolega. Bardzo szybko miałam okazję odczucia jak się można czuć w takiej sytuacji. To była lekcja pokory i jednocześnie nauka w szkole życia.

Zdrada jest za zdradę, chamstwo za chamstwo, radość za radość, przyjemność za przyjemność. Niekoniecznie od tej samej osoby, najczęściej od zupełnie kogoś innego dostajemy to co daliśmy komuś wcześniej. Wystarczy mieć otwarte serce i oczy by dostrzegać to z jaką precyzją to powraca. Jak układ równań w matematyce ! 2+2=4

Prawo Przyciągania ! W najczystszej postaci.

Teraz planuję zwracać uwagę na to jaką energię wysyłam do ludzi, co im daję z siebie, czy energia która do mnie powróci będzie pozytywna ? Czy znów naważę sobie bigosu ?

energy-storage


Dodaj komentarz

Nauka babci

Ta notka nie jest zwykła, to już jest misja. Słowa mądrości mojej babci muszą ujrzeć światło dzienne i zostać zapamiętane przez szerszą publiczność.
Oto one: (niby nie odkrycie ale są to MOCNE słowa) „Życie jest krótkie i trzeba żyć z motywacją, przyjemnie i radośnie bo gdy człowiek jest przygnębiony to nic nie ma sensu. ”
I jak tu jej nie kochać? Babcia przeżyła wiele nieszczęść w tym wojnę, obóz, tragiczną śmierć ojca, choroby, wypadek pociagowy w którym jej cudowną twarz pokryły blizny. Przeżyła wiele i obecnie ma 85 lat a to już dowód na to ze zgromadziła spory zapas życiowej mądrości.
Myślę że to zdanie nadaje się na motto życiowe. I na zawsze te słowa zapamiętam, człowiek choćby nie wiem co miał i nie wiem kim był, jeśli jest przygnębiony to odniósł życiową porażkę.

image


Dodaj komentarz

Święty upór

Cechą która kocham w sobie najbardziej jest upór. Działa on najlepiej gdy ktoś mi czegoś zabrania lub robi mi na złość.
O Panie Święty jak ja potrafię się uprzec na coś!  Moi przyjaciele juz wiedzą o tym, że gdy coś postanowie to nie ma najmniejszego sensu mnie od tego odwodzic bo i tak zrobię swoje. Nie zawsze wychodzi mi to na dobre -musiałam to napisać, jestem człowiekiem i popełniam błędy jak każdy.
Nie wiem czy można się tak wyrazić ale imponuje mi mój własny upór i determinacja, jeśli czegoś pragnę. Nie ma takiej siły na ziemi, która mnie odciagnie od realizacji zamierzonego planu, pod jednym warunkiem-musze tego pragnąc z całych sił i każda komórką ciała i całą duszą. Nie ważne są wtedy pieniądze i wysiłek by pokazać na co mnie stać.
Zbliżam się teraz do największego projektu mojego życia, który zajmie mi coś koło roku i mój upór narasta z każdą minutą!!! Czuję ekacytacje i jestem zdeterminowana jak nigdy. A to wróży tylko jedno: SUKCES 😀


Dodaj komentarz

Małe kroki

Każdy ma przed oczami wizję tego gdzie chce się znaleźć, a przynajmniej powinien mieć. Często odległość pomiędzy „tu” i „tam” przeraża, myślisz sobie że to taaaaak daleko że nie zdołasz tam dotrzeć. 

Ale jest rozwiązanie ! I są to małe kroki. Każdą odległość, choćby największą da się przebyć konsekwentnie idąc naprzód, krok po kroku, przed siebie, ku wizji.

Gdy zaczynałam się odchudzać i widziałam w lustrze wielorybka, wiedziałam że długa podróż przede mną, ale każde jedne ćwiczenia i zdrowy posiłek to był mój krok do utraty wagi i szczupłej sylwetki.

Każdy jeden sukces w życiu jest zbudowany z małych kroków: gdy chciałam się wyprowadzić na swoje też musiałam przebyć podróż, kilkunastu kroków ale dotarłam do celu. I teraz gdy widzę przed sobą jakieś zadanie to wiem że dam radę bo prowadzi mnie Bóg/Wszechświat i razem stawiamy kolejne małe kroki. Każdego dnia.

Gdy czasem zabrnę tymi krokami w ślepy zaułek i droga się kończy w tym miejscu, wiem że pora zawrócić i wprowadzić poprawki na mapie do sukcesu. Ale idę dalej, nie przestaję iść i wiem że dotrę do finalizacji mojej wizji, dobrze się przy tym bawiąc.

Obrazek

 


2 komentarze

Uczyń coś z niczego czyli o tym jak moja mama stała się malarką.

1 stycznia 2012 wstała i zaczęła malować. Chwyciła ołówek, jaki znalazła i zaczęła ze zdjęć w domu sporządzać portrety bliskich i znajomych. Przed tym dniem ostatnim razem malowała mi prace na plastykę jak byłam w podstawówce. Kiedyś jako dziecko niby miała artystyczne zapędy jak mówi babcia ale to jakoś porzuciła. I wychodziły na początku prace takie jak ta: 

Obrazek

Nie poddawała się. Malowała nieustannie. w każdej wolnej chwili, których miała sporo jako rencistka.

Potem były takie prace, w których widoczny był progres.

Obrazek

Ale co najwartościowsze jest poza malarstwem. Jako rencistka która ledwo wiąże koniec z końcem nie miała pieniędzy na bjetramy.

I wiecie co ? Nie poddała się !!! Wyciągnęła z szaf stare prześcieradła i zaczęła drzeć je, ze sklepów brała kartony, wycinała odpowiedni rozmiar i obszywała je tymi prześcieradłami. Rozumiecie ? Dziś to do mnie dotarło. Nie marudziła że nie ma pieniędzy, tylko małymi, drobnymi rączkami obszywała tekturki prześcieradłem i malowała, malowała, malowała dniem i nocą.  Zaglądała do pobliskiego sklepu z artykułami malarskimi i prosiła a farby na „krechę” a potem je spłacała.

I tak namalowała 150 obrazów i zrobiła swoją pierwszą WYSTAWĘ, zaprzyjaźniła się w tym czasie i z kierownikiem domu kultury w którym była wystawa i z panią od farb ze sklepu, każdemu pomagała i każdemu malowała, gdy nie miała za co zapłacić. http://kulturalia.lca.pl/legnica,news,37067,Moje_malowanie_Ewa_Onuchowska.html- oto link do wystawy mamy.

Obrazek

Obrazek

 

Obrazek

 

Co robiła po wystawie ? Malowała dalej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

 

Tym razem już na blejtramach profesjonalnych, poznała kolegów i koleżanki z „branży” i jest zapraszana na wernisaże różnych artystów.Jest bohaterką, która nie zwątpiła w siebie, która malowała mimo uśmieszków znajomych i zapytań : „A co Ty Ewa, na stare lata malować zaczęłaś ?” Czy można znaleźć lepszy przykład do naśladowania ? Ona się nie poddała. Nie patrzyła na przeszkody. Na brak środków. A nie miała łatwego życia, na podstawie jej życia można stworzyć taki film że jeśli jakiś Hollywodzki reżyser chciałby nakręcić wyciskacz łez to proszę pisać, podam namiary na mamę. Przeżyła dramatyczny wypadek samochodowy w wyniku którego miała zmiażdżoną rękę i została na rencie wychowując mnie. Można ? MOŻNA. Patrz na moją mamę i spełniaj marzenia a 26 września 2014 będzie jej druga wystawa.