pozytywnezmiany

lifestyle, magic, Law of Attraction, happiness


Dodaj komentarz

Dwie drogi

Można przejść przez życie na dwa sposoby. Ten pierwszy to wtedy gdy płyniemy z prądem: widzisz coś co nie działa jak powinno i reagujesz krytyką, negatywnie mówisz, dodajesz kolejne aspekty które nie działają, z 1 robi się 3 a potem 6 a potem 9 itd. Po bardzo niedługim czasie czujesz że zapadają Ci się stopy i toniesz jak w bagnie. Złe myśli prowadzą do złych wyborów. Brak nadziei nie pozwala Ci wyrwać się z pułapki, czujesz że jest źle i mało tego, wiesz ze będzie tylko gorzej i gorzej. Nie ma żadnego ratunku i światła w tunelu. Najpierw tylko jeden aspekt Twojego życia kuleje np. finanse albo związki, potem ta epidemia opanowuje całe życie. Obszar po obszarze. Zaczyna się niewinnie, od głupiego narzekania że ktoś zajechał Ci drogę,  potem wściekasz się na kogoś i debatujesz o tym z całą ekipą znajomych, potem następny element negatywizmu. Reakcja łańcuchowa ale trzeba to przerwać. Gdy jest źle należy wybrać jedną pozytywna myśl. Wystarczy jedna na początek i uwierzyć w nią. Efekt sniegowej kuli zadziała i tutaj, za chwilę pojawi się kolejna dobra myśl i kolejna. Dostrzeżesz że życie należy tylko do Ciebie bo nikt za Ciebie nie umrze i sam lub sama poniesiesz konsekwencje dobrych i złych czynów i wyborów. Poczujesz jak to jest cudownie szukać w każdym człowieku, nawet tym co tak wkurzył dobrych cech, (jeśli nie da rady, zrozumiesz że od Ciebie zależy czy będziesz utrzymywać kontakt z tą osobą czy też nie) w każdym wydarzeniu dostrzeżesz dobre strony. Nawet w tym ze w poniedziałek musisz iść do pracy: przecież praca daje niezależność i wolność a poza tym wielu jej nie ma. Kiedy napotka się trudność, uruchamiasz boski proces analizy jak wyjść z sytuacji, jak ten problem rozwiązać, a gdy się udaje toniesz w oceanie satysfakcji. Czujesz siłę i moc pozytywnego myślenia. Roznosi Cie energia a Twoim paliwem staje się wdzięczność. Wdzięczność wobec Boga, Wszechświata, innych ludzi, siebie samego. Kreujesz swoje życie i każdy dzień jest jak nowy odcinek serialu. Ty jesteś i reżyserem i grasz rolę główną. Za każdym razem gdy wybierasz pozytywna drogę otrzymujesz Oscara. Warto wybrać drugą drogę-dla tej całej satysfakcji i szczęścia. Weszłam na nią niedawno i pokochałam ją.
image

P.S. Justine Moore-wierząca i bardzo pozytywna kobieta sportowiec. Kolejna do galerii motywatorow 🙂

Reklamy


1 komentarz

Co łatwe jest i nudne

Niedawno do tego doszłam, to takie odkrycie na gorąco. Do tej pory goniłam za tym co przychodzi łatwo i bez wysiłku. Robić tak aby się nie narobić. Żyć po najniższej linii oporu. I jaki z tego wniosek wypłynął? 
To nie daje grama satysfakcji. Przez chwilę chodziłam dumna jak paw z tego jakiego to ja mam farta w życiu i że różne rzeczy same spadają mi pod nogi. Ale te manifestacje pewności siebie i brawury w zdobywaniu tego co chciałam nie dawały szczęścia. To było przelotne jak majowy deszczyk.
Kiedy coś przychodzi zbyt łatwo to nie przynosi satysfakcji. Staje się nudne, codzienne i niezauważalne.
Z tego co wiem, Panowie lubią zdobywać dziewczyny.  Dlaczego?  Bo to kosztuje wysiłek. Ludzie tak naprawdę chcą podejmować starania i wkładać pracę w osiąganie swoich celów. Dlaczego?  Bo wtedy to ma wartość. O tym mówią nauki Kabbalah i mniej więcej to oznacza „chleb wstydu”. Wysiłek włożony w osiąganie czegokolwiek nadaje wartość temu osiągnięciu. Dlatego postanowiłam robić rzeczy trudne. Ćwiczyć gdy ogarnia mnie lenistwo, trzymać się diety zwłaszcza gdy nachodzi mnie pokusa, uśmiechać się nawet gdy jest fatalnie, zachowywać pogodne usposobienie gdy staje w obliczu wyzwania. Zamilknac gdy mam ochotę komuś odpyskowac, postępować odwrotnie niż dotychczasowe nawyki mi nakazywaly.
Będę robić rzeczy trudne! 
image


Dodaj komentarz

Coaching: Lek na depresje i zniechęcenie

Po krótkiej przerwie w nadawaniu powracam z wielką energią ! Dzisiejszy dzień będzie ważny w mojej historii, data 4.10.2014 jest taka pamiętna bo odkryłam dwie rzeczy: swojej powołanie i lek na zniechęcenie i apatię.

Chociaż słowo „odkryłam” nie jest najlepsze, raczej przypomniałam sobie to co kiedyś nadawało mojemu życiu sens i było strumieniem ENERGII do życia i działania.

Moim paliwem są CELE. Na dowód tego w magazynie „Coaching” który dostałam od Madzi mojej przyjaciółki znalazłam wywiad ze specjalistą od wyznaczania celów-Brianem Tracy. Znów prawdą okazało się zdanie:

Gdy uczeń jest gotowy, pojawia się nauczyciel.

To działa, nie raz sprawdziłam. Tylko 3% ludzi zapisuje swoje cele, przyznaję z dumą że należę do nich, ale to nie chodzi o sam fakt zapisania. Chodzi głównie by codziennie zrobić mniejszy lub większy krok by je osiągnąć, a do tego trzeba sobie te cele codziennie przypominać. Samo myślenie i wyobrażenie zrealizowania celu motywuje do roboty.

Cele są powodem by wstawać z łóżka i iść w świat, to poczucie ekscytacji jest silniejsze niż cokolwiek innego, gdy na Twoich oczach z marzeń powstaje rzeczywistość marzeń…nie ma nic piękniejszego.

Za każdym razem gdy tylko przypominam sobie koncepcję celów, wracam pamięcią do czasów coachingu z niesamowitą Moniką Spychalską. To ona mnie tego nauczyła, to ona pokazała mi tą żywą Magię. Zawsze będę jej wdzięczna za ten dar.

Dziś to Brian Tracy mi o tym przypomniał i to mam zamiar robić: codziennie poświęcić chwilę by przepisać je na nowo i wykonać mały krok w osiągnięciu wielkich celów !

P.S. Co masz do stracenia ? Długopis i kawałek kartki w notesie i 10 min czasu bez fejsa ? A może to właśnie Facebook Cię jakoś zainspiruje ?

131224-cytaty-motywacja-inspiracja-cele-Anthony-Robbins


Dodaj komentarz

Zawód a charakter

Kiedy wybiera się zawód patrzy się na takie sprawy jak pieniądze i ilość godzin pracy dziennie ale mało kto patrzy na naturalne do tego zawodu predyspozycje i bierze pod uwagę cechy charakteru które mogą przeszkadzać. W tej grupie niestety mnie nie było i dlatego jestem żywym przykładem jak pewne cechy mogą blokować sukces w życiu zawodowym.

Od zawsze miałam w sobie wgrany program pod nazwą „zaprzyjaźniamy się”. Gdy jechałam z mamą na wakacje nad morze już po godzinie miałam przynajmniej trojkę znajomych z którymi się bawiłam. codziennie trójkę, tych samych lub innych dzieci. Gdy podobał mi się jakiś chłopak to zwyczajnie do niego podchodziłam za czasów gimnazjalnych (swoja droga biedni Ci chłopcy bo byłam wtedy wyjątkowo nieciekawym okazem). Złożenie PITa w urzędzie było kolejna okazją by poznawać ludzi, do dziś kłaniam się ludziom tam poznanym i ucinamy sobie pogawędki na ulicy. Taki mam dar. Bezpośredniość. To zaprzyjaźnianie zostało mi do teraz. Lubię ludzi, co ja na to poradzę ?

Myślisz sobie że to fajne ? A fajne. Tylko nie zawsze.

Jak masz pracę gdzie musisz zachować dystans do człowieka, musisz być w miarę poważną i zrównoważoną osobą, gdy musisz kontrolować, sprawdzać, oceniać to już są schody…

Nigdy w życiu nie przeszło mi przez myśl że będę musiała kogoś kontrolować, coś egzekwować i stać na straży ładu i porządku społecznego ! I to jest właśnie coś do czego zmierzam. Nie piszę tego tylko dla młodych ludzi bo nawet 45 latkom zdarza się przekwalifikować. Pomyśl o zawodzie marzeń.

Jeśli chcesz na przykład być chirurgiem a Twoja wytrzymałość na stres ledwo pozwala Ci wytrzymać sprzeczkę ze sprzedawcą w pobliskim warzywniaku to pomyśl co będzie na sali operacyjnej…Padniesz szybciej niż Twój pacjent, mając nawet ogromne umiejętności techniczne.

Jeśli chcesz być piosenkarką i głos masz jak Edyta Górniak a wstydzisz się odezwać jak na sali jest więcej niż 3 osoby to może być problem. Możesz mieć wiele talentów w pewnej dziedzinie i jedna cechę która to zablokuje i kaplica. Jasne, można nad czymś popracować, nawet trzeba ale czasem głową muru nie przebijesz. Pojawi się opór. Swoja pracę będziesz źle wykonywać. Będzie frustracja i łzy , wizyty na dywaniku u przełożonego a kasa która miała być tak wielka będzie naprawdę skromna…Dlatego przy wyborze pracy nie patrz tylko na dolce !

one_billion_dollars2