pozytywnezmiany

lifestyle, magic, Law of Attraction, happiness


Dodaj komentarz

Czego nie robić na siłowni

Jak zwykle oparty na własnych doświadczeniach tekst ku przestrodze, teraz się śmieję z tej przygody ale lekcję wyciągnęłam i zapamiętałam i przekazuję Wam. Ekspertem na siłowni nie jestem, jest tam pewnie cała lista zakazów i nakazów, pewnie tam dotrę za niedługo ale jedną rzecz zaobserwowałam i wiem na pewno żeby tego nie robić.

Miało to miejsce dość dawno, koleżanka wyciągnęła mnie pierwszy raz na siłownię (której teraz jestem fanką). Spakowałam to co powiedziała czyli ręcznik, sportowe ciuchy i wodę. Niby wszystko gra ale jednak nie. Woda była gazowana. Wcześniej były jeszcze zakupy  (czyli olimpijska dyscyplina kobiecego sportu gdzie im dłuższy czas i większy ubytek kasy tym wyższe miejsce na podium). Wspominam zakupy ponieważ miały one wpływ na stan w jakim była moja woda. Czyli wstrząśnięta, nie zmieszana.

Gdy tylko weszłam na bieżnie by się rozgrzać i przebiegłam parę metrów, odczułam niesamowite pragnienie i sięgnęłam po wodę. Jak można się domyślić wystrzeliła ona pod wpływem wstrząsów gazem i spowodowała że wszystko było mokre: koleżanka, bieżnia i ja (biała koszulka+woda= Miss Mokrego Podkoszulka) ale to nie koniec. Spojrzenia wszystkich naokoło też bym zniosła ale w momencie wybuchu a raczej parę sekund później, po tym jak stałam się totalnie mokra, spadłam z hukiem z tej bieżni….Czerwona na twarzy jak Ostatni Mohikanin podniosłam się rozglądając czy mojego upadku nie obserwował przypadkiem pracujący tam przystojny trener, w tym czasie moja kumpela mało nie umarła ze śmiechu 😉

Teraz gdy chodzę  sama na siłownię pamiętam o jednym: kupuję niegazowaną wodę do picia 😉

Reklamy


Dodaj komentarz

Motto na nowy rok !

Z racji tego że zbliża się Sylwester jak i moje urodziny (30.12) przechodzą mi przez głowę różne refleksje. Co by tu zmienić ?

Co naprawić ? Z czego zrezygnować ? Przecież idąc starą ścieżką, dojdę w to samo miejsce. A chcę zmiany przecież.

Zatem stara ścieżka odpada. Przeciwieństwem starego jest NOWE. I tu rozwiązanie zagadki.

Pójdę w nieznane, zaryzykuję. Modląc się o jedno czyli o odwagę, będę robić wszystko inaczej niż do tej pory. Może zostawiając kilka wypracowanych technik, które się sprawdzają.

Dostrzegam jak bardzo jestem niewolnicą własnych nawyków, dawnego rozumowania, pojmowania spraw.

A jakby tak wyrzucić poczucie bezpieczeństwa na śmietnik ? Jako towar przereklamowany i niepotrzebny. Bo tak jest. Poczucie bezpieczeństwa bierze się z przewidywalności, jeśli wczoraj było tak, to żeby było bezpiecznie, dziś musi być tak samo.

Stara droga=stare rezultaty.

A więc chcę nowości ! I to jest właśnie to motto. Na przekór wszystkim, każdemu i nawet sobie samej-będę działać inaczej niż dotychczas. Przygodę czas zacząć i nie wahać się w obliczu wyzwań 😉

IMG_20141227_131009[1]


Dodaj komentarz

Psy szczekają, karawana jedzie dalej

To sobie powtarzać będę ilekroć tylko usłyszę jakieś durne plotki na mój temat. Cóż osobowość mam ciekawą, niejednoznaczną, mylącą, patchworkową. Jestem wielowątkowa, jak cały ten blog, życie też mam niezwykła, a wiele osób nie. I oni szczekają. Ale to dobrze ! Fajnie jest być osobą której inni zazdroszczą. Codziennie pokazuję sama sobie że można żyć inaczej. A ludzie którzy patrzą i żyją schematami tego nie ogarniają. Ale niech szczekają a moja karawana życia będzie jechać dalej. I dobrze się bawić ! Celem życia jest być szczęśliwym. Amen
138497_wielblady-karawana
Wczoraj miałam pełen wyzwań dzień ale pokazałam sobie że można i w taki dzień być pozytywną . To mój cel ! Być pozytywną, tak dokładnie to szczęśliwą, tyle że szczęścia nie można zmierzyć, a bycie pozytywnym tak, przynajmniej łatwiej jest.
Mi chodzi o bycie pozytywną zawsze. Nie tylko czasami. Mówisz że to nie możliwe ? To ja Ci udowodnię ! 

Einstein powiedział moje motto życiowe: „Wszyscy mówią że czegoś nie da się zrobić, aż nagle pojawia się ten, który nie wie, że się nie da i on właśnie to robi”. Genialne słowa doprawdy !!!

Moja mantra od paru dni: Jestem pozytywna ! Cel i marzenie w jednym. Mierzalne, ambitne, konkretne, osadzone w czasie.

 

Kocham życie


Dodaj komentarz

Traumatyczna jagodzianka

Był ciepły, letni dzień i bawiłam się w najlepsze na podwórku, gdy zawołała mnie mama. Miałam może 6, a może 7 lat.

-Ania chodź, jagodzianka dla Ciebie !

Pobiegłam pędem bo to była jagodzianka z mojej ukochanej piekarni, coś niebiańskiego, świeże jagody wprost rozpływały się w ustach a ciasto w które były otulone-poezja, mięciutkie i wilgotne ! Nie suchar z łyżeczką jagód jaki teraz sprzedawany jest i nazywany jagodzianką. Coś w ten deseń :

Obrazek

Mieszkałam z mamą na parterze, toteż wyciągnęłam małe rączki po tą bułę i wyciągałam je wysoko w niebo, aż przydarzyła się nieoczekiwana sprawa. Nagle poczułam że coś mnie oślepiło, totalnie zalało moją dziecięcą buźkę i zaczęłam histerycznie płakać nie mogąc otworzyć oczu, mama wybiegła z domu i śmiała się do upadłego, czyszcząc mi twarz w tym samym czasie.

Jesteście ciekawi co to było ? Oto poniżej podpowiedź:

Obrazek

Już wiesz co to było ?

Powiem wprost: gołębi stolec. O dość luźnej  konsystencji.

Morał historii: uważaj ! Kiedy wypatrujesz spełnienia marzeń z nieba, ktoś może nasrać Ci na oczy, lepiej idź schodami 😉