pozytywnezmiany

lifestyle, magic, Law of Attraction, happiness


Dodaj komentarz

Nauka babci

Ta notka nie jest zwykła, to już jest misja. Słowa mądrości mojej babci muszą ujrzeć światło dzienne i zostać zapamiętane przez szerszą publiczność.
Oto one: (niby nie odkrycie ale są to MOCNE słowa) „Życie jest krótkie i trzeba żyć z motywacją, przyjemnie i radośnie bo gdy człowiek jest przygnębiony to nic nie ma sensu. ”
I jak tu jej nie kochać? Babcia przeżyła wiele nieszczęść w tym wojnę, obóz, tragiczną śmierć ojca, choroby, wypadek pociagowy w którym jej cudowną twarz pokryły blizny. Przeżyła wiele i obecnie ma 85 lat a to już dowód na to ze zgromadziła spory zapas życiowej mądrości.
Myślę że to zdanie nadaje się na motto życiowe. I na zawsze te słowa zapamiętam, człowiek choćby nie wiem co miał i nie wiem kim był, jeśli jest przygnębiony to odniósł życiową porażkę.

image


Dodaj komentarz

Zanim zrobisz tatuaż ….

DSC_1075[1]

Jestem zwycięzcą ! I czuję dumę z samej siebie, wytrzymałam ten ból, poogryzałam sobie sama ręce z bólu ale dałam radę ! Victoria !
O czym piszę ? Dziś byłam na pierwszej sesji usuwania tatuażu laserem. W Legnicy na ul. Najświętszej Marii Panny jest salon tatuażu i usuwania laserowego, szalenie miła Klaudia pomogła mi przez to przejść i wykonała zabieg profesjonalnie. Co nie oznacza że nie bolało, bolało jak diabli. Pogryzłam sobie rękę ale wytrwałam, na podorędziu była moja przyjaciółka Madzia, która miała przykaz by mnie nie wypuszczać nawet w razie mega bólu.
Jaki z tego morał ? Uważajcie co robicie na ciele…skutki mogą być wstydliwe (jak u mnie), bolesne (jak u mnie) i kosztowne (u mnie będzie mniej kosztowne bo nie usuwam całego tatuażu a przerabiam, jednakże lekki ślad zawsze pozostaje toteż bardzo często robi się inny na to miejsce.
To nie prawda że ból jest nie do zniesienia, bo idzie wytrzymać ale jest szalenie nieprzyjemny i inny niż tatuowanie, porównywalny z rażeniem prądem lub wkłuwaniem czegoś w ciało. Mój apel brzmi-nigdy nie rób tatuażu pod natchnieniem chwili lub nie wybieraj miejsca na spontana. To się zemści.
Korzystaj z mojego przykładu. Jak to wygląda w dniu usuwania laserem widoczne na zdjęciu i 6 miesięczny zakaz solarium, samoopalaczy i słońca ;-(


Dodaj komentarz

Mój pierwszy egzamin na studiach

Teraz jak to sobie przypomnę to umieram ze śmiechu. Pamiętam go dokładnie, to był egzamin z historii Anglii, wielka kobyla, nie do ogarnięcia, chyba że ktoś pasjonowal się historią. Niestety nie należalam do tego grona. Wiec oblepiona pomocami naukowymi, poszłam po moją kumpele Martusie na którą mówiliśmy Patoshik. Martusia spóźniona była zawsze nawet gdyby jej życie od tego zależało, tym razem również. Zastalam ją w piżamie i zaczęłam poganiac. Widząc moja garderobę czyli kozaczki, beżowe marszczone bojówki, brązowy golfik i UWAGA góralską kamizelkę rodem z Zakopanego (tak, w dniu egzaminu tak się ubralam) Martusia założyła bluzę z kapturem i dżinsy.
Całą drogę panikowalam że się spóźnimy, że najlepsze miejsca będą zajęte, najlepsze czyli te z tyłu sali, gdy dotarłysmy na miejsce na korytarzu nikogo nie było czyli wszyscy już weszli!!!!
I ten moment był najlepszy, otwieramy drzwi i cała sala się patrzy na nas, usta mają otwarte z niedowierzaniem i oczy wielkie jakby się coś stało. My widząc wszystkich zamarłysmy!!!
Każdy bez wyjątku na sali ubrany był na galowo, nawet najbardziej wyluzowani chłopcy w gajerku a my ??? 
Ja-Góraleczka a Martusia jak 50 Cent w tej bluzie z kapturem. Ależ mieli z nas ubaw.
Egzamin zakończył się pomyślnie, mimo iż siedziałam w pierwszej ławce, ponieważ egzaminatorzy poszli do tyłu.
Jaki morał z tego? Wygląd ma znaczenie a drugi morał-trochę luzu jeszcze nikomu nie zaszkodziło 😉

image


Dodaj komentarz

Byłam dzis kozakiem

Idąc dziś na pierwszą w moim życiu jazdę, szłam jak gwiazda, pewność siebie na 6+, jak na dachu świata, oczami wyobraźni widziałam siebie jak Michael’a Schumacher’a.
W skrócie: Królowa Polskiej Szosy. Zero strachu !!! Aż się sobie dziwiłam.
Jednak i życie i jazda uczy pokory, weryfikuje nieprawdziwe na swój temat informacje. Tak właśnie się stało. O ile umiałam się posługiwać biegami, bo moja Sis Nacia mnie nauczyła, o tyle zapomniałam totalnie o istnieniu czegoś takiego jak kierownica. Było wrzucenie na głęboką wodę, była jazda po calutkim mieście, a ja prezentowałam nowy styl jazdy: od krawężnika do środka jezdni. Nawet nie chcę myśleć jak musieli pomstować jadący za mną, ale bynajmniej nie trąbili.
Przewidywałam że będę zawalidrogą, ale niestety tak jak przy jeździe na rowerze, mam tendencję do speedowania.
Bilans wyprawy: brak szkód spowodowanych w mieniu prywatnym jak i publicznym, zero ofiar w ludziach i zwierzętach, żadnego trąbienia na mnie (wyjątkowo ładnie się ubrałam i uczesałam- wygląd pomaga czasem ;-P). To były plusy.
Minusem była „zwała postresowa” która trzymała mnie od 14 do 22. Dochodzę powoli do żywych, pełna pokory i skromności…
yaris-swiatla-tyl


Dodaj komentarz

SWAG nie zawsze popłaca

Kolejna z moich przygód z dzieciństwa…gdy byłam małą dziewczynką nikt mi nie wierzył że mam na drugie imię Wiktoria, oczywiście zawsze pisałam to Victoria. Były to czasy mega popularności Spice Girls, za którymi szalałam i tak się złożyło że kochałam najbardziej Victorię Beckham (wtedy Adams) i Mel B, więc każdy myślał że sobie jaja robię i tyle. Sprytnie wymyśliłam że jak ktoś dorosły mnie tak zawoła to dzieciaki mi uwierzą 😉 Padło na babcię. Ustaliłam z nią plan że jak będzie mnie wołać na obiad to niech krzyknie „Victoria na obiad !”. Liczyłam że wszystkie dzieci nie tylko mi uwierzą i zwrócą honor ale może nawet sami zaczną tak wołać na mnie.

Niestety szpan czyli SWAG nie zawsze popłaca…

Gdy nadchodziła pora obiadu siedziałam jak na szpilkach, wymyślałam zabawy blisko domu żeby dzieciaki usłyszały dokładnie. I nagle usłyszałam jak otwierają się drzwi, wypięłam z dumy chudziutką klatkę piersiową i tryumfalnie czekałam na chwilę zwycięstwa i babcia krzyknęła :

„WICIA na obiad !!!”

Chyba nie muszę mówić jakie salwy śmiechu się przetoczyły po podwórku, wszyscy się śmiali do rozpuku, a ja czerwona jak burak poszłam na obiad.


Dodaj komentarz

Traumatyczna jagodzianka

Był ciepły, letni dzień i bawiłam się w najlepsze na podwórku, gdy zawołała mnie mama. Miałam może 6, a może 7 lat.

-Ania chodź, jagodzianka dla Ciebie !

Pobiegłam pędem bo to była jagodzianka z mojej ukochanej piekarni, coś niebiańskiego, świeże jagody wprost rozpływały się w ustach a ciasto w które były otulone-poezja, mięciutkie i wilgotne ! Nie suchar z łyżeczką jagód jaki teraz sprzedawany jest i nazywany jagodzianką. Coś w ten deseń :

Obrazek

Mieszkałam z mamą na parterze, toteż wyciągnęłam małe rączki po tą bułę i wyciągałam je wysoko w niebo, aż przydarzyła się nieoczekiwana sprawa. Nagle poczułam że coś mnie oślepiło, totalnie zalało moją dziecięcą buźkę i zaczęłam histerycznie płakać nie mogąc otworzyć oczu, mama wybiegła z domu i śmiała się do upadłego, czyszcząc mi twarz w tym samym czasie.

Jesteście ciekawi co to było ? Oto poniżej podpowiedź:

Obrazek

Już wiesz co to było ?

Powiem wprost: gołębi stolec. O dość luźnej  konsystencji.

Morał historii: uważaj ! Kiedy wypatrujesz spełnienia marzeń z nieba, ktoś może nasrać Ci na oczy, lepiej idź schodami 😉


Dodaj komentarz

„Ten blog już nie jest pozytywny ! „

Te słowa padły dziś ust, jednej mądrej i bardzo intuicyjnej młodej osoby. Nie powiem, dotknęły, ale przebudziły ! Nastąpiło EUREKA ! No oczywiście że nie jest pozytywny od jakiegoś czasu, bo jego autorka nie była pozytywna przez ostatnie dni. Szczerze to chodziłam jak zombiak ale to już etap zamknięty.

Ten blog to moja pasja, moje marzenie i cel to potrafić motywować, zmieniać na lepsze, uczyć o radości ,być radosną i szczęśliwą osobą.

MIEĆ WPŁYW.

Zaczynam od samej siebie. Wiele się dziś nauczyłam. Popatrzcie:

1. Pod wpływem zachęty i wiary w człowieka budzą się w człowieku nowe możliwości. Motywacja występuje naturalnie. Dziś dwie osoby z poza mojego środowiska doceniły mnie, pochwaliły, zobaczyły zalety, których ja sama nie widziałam. To samo chciałabym przekazać innym, zobaczyć w nich dobro, i to dobro docenić, dawać kredyt zaufania.

2. Przypomniałam sobie pojęcie NEURONY LUSTRZANE. Brzmi jak połączenie czegoś biologicznego z fotografią i sama nazwa niektórych odpycha ale to coś pięknego ! Nie będę Was męczyć teorią ale chodzi o to że „małpujemy” zachowania innych ludzi. Jeśli idzie dwóch chłopaków i jeden powie:

-Patrz, fajna laska !

Drugi mu odpowie:

-Co Ty ! Nie aż taka ładna wcale !

-A może masz racje…-odpowiada drugi. To właśnie działanie neuronów lustrzanych. Odbijamy zachowania innych. Ktoś uśmiech, to i my uśmiech. Ktoś do Ciebie z kamieniem, to Ty na niego też, czasem nawet z dwoma. Tak to działa ! Więc to co wyślę do ludzi, to właśnie otrzymam.

3. Można się popłakać z bezsilności ale zawsze ktoś poda Ci pomocną dłoń i pocieszy.

4. Czasem czyjś komentarz lub krytyka może Cię obudzić i sprowadzić na dobrą drogę. Nie warto się gniewać.

5. Opłaca się zrobić coś wcześniej, by potem mieć chwilę czasu wolnego.

6. Uśmiech obcej osoby na ulicy potrafi odmienić dzień patrz punkt 2.

7. Żeby zacząć życie od nowa trzeba lub odbić się od dna trzeba znaleźć choćby JEDNĄ pozytywną stronę sytuacji i na niej się skupić.

8. Im więcej i bardziej żarliwie na coś narzekamy, tym gorsza jest sytuacja. I tym więcej jest powodów to narzekania.

9. Czasem ludzie których odrzuciliśmy, potrafią się zmienić nie do poznania, a nam jest głupio z powodu tego odrzucenia, gdy widzimy Łabędzia wyrastającego z brzydkiego kaczątka (nie mówię tylko o wyglądzie).

10. Sekret szczęścia ? Przestać osądzać. Nie osądzać nikogo. Nawet siebie, jak to mówi święty Paweł w Biblii.

11. Czasem by spełnić swoje marzenie wystarczy kogoś poprosić o pomoc.

Obrazek