pozytywnezmiany

lifestyle, magic, Law of Attraction, happiness


Dodaj komentarz

Uwaga palacze!

Po tym tekście zapłonie Wasz gniew. Ale to mój blog i będę autentyczna i wygłosze moje zdanie na ten temat. Nie rozumiem zjawiska palenia papierosów. Nigdy nie rozumiałam i nie zrozumiem. Po co wsadzać do ust takie paskudztwo które jest drogie, śmierdzi i jest szkodliwe??? 
Nie ma z tego żadnego ale to żadnego pożytku ani korzyści.
Aż mnie nerwy ponoszą na samą myśl o tym. Tu walnę moje przeciw, jeśli ktoś ma jakieś za to niech pisze w komentarzach. Zapraszam. Zastrzegam że nie uda Wam się mnie przekonać ale wysłuchać mogę.
1. Palenie kosztuje. Nie mało. Usiądź i przelicz realne koszty teraz plus koszty leczenia później plus kremy nawilżające, które będą miały za zadanie zatuszować to ze palisz.
2. Palenie zwyczajnie śmierdzi!!! Miałam w liceum takie dwie koleżanki, siedziałam koło nich na Przysposobieniu Obronnym i wciąż chciałam podejść do nauczyciela z prośbą o maskę przeciwgazową. Dziewczyny nie dość że paliły to jeszcze zagryzały to gumą do żucia. Efekt-nie dało się z nimi rozmawiać, naprawdę niewiele palaczy NIE ŚMIERDZI (wśród nich jest moja przyjaciółka Madzia, ale to raczej wyjątek)
3. Palenie szkodzi. Nie od razu oczywiście i to powoduje że ludzie za tochwytają. Skutki nie są natychmiastowe, ale są! 
4. Palenie jest niemodne i passe. W świecie ekologii i zdrowego żywienia, w świecie sportu i dbania o siebie na papierosy nie ma miejsca. Amen.
5. Nie wygląda to dobrze. U nikogo. Nie dodaje splendoru ani nie jest sexy.
6. Przyspiesza starzenie. U dziewczyn koło 20-stki już idzie rozpoznać kto pali po wysuszonej i zmienionej cerze. Taka prawda.                                                        7. O zębach i paznokciach nie wspomnę.
8. Paląc jesteś uzależniona/y od czegoś. Samo to jest przerażające i dramatyczne. Ten fakt uzależnienia…
Nie pisze tego by się wyżyć na kimś ale by komuś otworzyć oczy na to ze lepiej tą kasę zainwestować w siebie-pozytywnie.
https://www.facebook.com/vixalifewordpress#

image

Reklamy


Dodaj komentarz

Dlaczego lepiej nie mieć telewiora ?

Wciąż mnie zastanawia czemu ludzi szokuje wieść że nie mam telewizora, (tzn de facto stoi jakiś ale bez dekodera i anteny więc nie odbiera żadnych kanałów)

. Oto moje powody dla których go nie mam i mieć nie będę :

1.Telewizor to toksyczna bestia, generalnie służy do sterowania ludźmi. Pogadaj ze starszymi osobami a zobaczysz jaki ogromny wpływ na poczucie braku bezpieczeństwa ma to pudło. Ostrzegać to jedno, a sączyć nieustanne poczucie zagrożenia to drugie.

2.Telewizor a zwłaszcza wiadomości są strasznie negatywne. Kryzys, kradzieże, gwałty, morderstwa, wymuszenia itd, niekończąca się fala negatywizmu, wyolbrzymionego przez media by utrzymać panujący wyścig szczurów. A jak już słyszę o kryzysie i przyszłym braku emerytur  to brakuje tylko hasła: idźcie się powiesić dziś, póki jest sznur bo i jego zabraknie…..no proszę Was.

3. Tandetne programy ogłupiają społeczeństwo, zwłaszcza młodzież prezentując tak pozbawione wartości i celów życie że to jest dramat. Oni myślą że w życiu naprawdę chodzi tylko o zaliczanie panienek na dyskotekach !

4. Jest totalnym pożeraczem czasu, jak się czyta ile LAT przeciętny widz spędza przed TV to ja podziękuję, mam inne cele.

5. Uczy bierności i zabija aktywność, ja sama kiedyś naprawdę myślałam że bieg po kanapki do lodówki w czasie przerw na reklamę to sport i dawka ruchu …

6. Sprawia że wolisz oglądać cudze życie zamiast tworzyć swoje, a potem narzekasz że nic się nie dzieje w Twoim.

7. Zawsze gdy słyszę argument że trzeba wiedzieć co się na świecie dzieje to mi się śmiać chce ! A niby gdzie jest tak napisane ? Po co zapychać sobie tym cenną przestrzeń w umyśle? Zawsze można sprawdzić na necie w razie potrzeby. Mi wiedza o tym co jest nie tak, nie jest potrzebna.

Obrazek

8. Jeśli myślisz że treści które słyszysz nie mają na Ciebie wpływu to niestety mylisz się i doczytaj o podświadomości i nieświadomości.


Dodaj komentarz

Zmiana nie musi boleć /Change doesn’t need to hurt

Pierwszą książką, której wpływ na moje życie chcę opisać jest pozycja która zachęciła mnie i zmobilizowała do napisania tego blogu. Czyli książka pt. „52 zmiany” Leo Babauta. Co w niej takiego szczególnego ? Jedno słowo: PROSTOTA.

Na każdy tydzień roku przewidziana jest zmiana. Nieraz drobna: taka jak posprzątanie szafek a niekiedy gigantyczna- ustalenie priorytetów lub zmiana pracy na taka jaką się kocha, lub wezwanie do rozpoczęcia twórczych działań (patrz-ten blog). Wyjątkowość ta polega na tym że zmiany są rozpisane punkt po punkcie. Nie trzeba się głowić jak zacząć, motywacja jest podana na tacy. Co więcej okres jednego tygodnia nie wydaje się przytłaczający i żmudny. Tydzień to tydzień, a zalążek nawyku już się tworzy.

Kiedy wiesz jak zacząć, po prostu przystępujesz do pracy, podzielenie dużego zadania na mniejsze elementy to oczywistość, autor tym razem poszedł o krok dalej. Nie stara się pisać górnolotnym stylem bankowca gdy pisze o ustalaniu budżetu, pisze PROSTO tak by trafić do umysłu i serca. By nie przestraszyć ludzi zmianą. Wiadomo że umysł się obawia zmian, ale w takim „opakowaniu” są one niegroźne i przyjemne. Poza tym kiedy człowiek czuje największy zastrzyk energii ??? Gdy się rozwija ! Ta książka to recepta na stały rozwój przez cały okrąglutki roczek. Całe 52 tygodnie=52 zmiany. Gorąco polecam !
Change is linked with a great pain but you don’t have to think like that. The book by Leo Babauta taught me that good preparation to the change extremaly help. When you change one issue in one week or more, focusing only on this thing, is much more easier. The author gives us list of prompts and useful ideas to make the change possible in every area. There are 52 important changes, one change for one week. Thanks to this book I’ve strarted this blog. It’s a great inspiration. Thank you Leo so much.