pozytywnezmiany

lifestyle, magic, Law of Attraction, happiness


1 komentarz

O tym jak uciekłam z siłowni

Dokładnie to z orbitreka uciekłam. Ważny jest powód tej ucieczki i Wam zalecam to samo w takich przypadkach.
Wchodzę na orbitrek by się rozgrzać przed siłowym treningiem, z reguły nie zabieram słuchawek na tą część treningu i tym razem żałowałam gorzko bowiem tuż obok usadowily się dwie młode kobiety i zaczęły rozprawiać o nowotworach, chemioterapiach, biopsjach i naświetlaniach. Zaczęły omawiać wszystkie znane przypadki, nakręcajac się wzajemnie. Jakiś głos w sercu kazał mi uciekać i to szybko !
Posłuchałam natychmiast. To nie o to chodzi że  jestem nieczuła i obojętna.  Chodzi o to że przez takie rozmowy przyciąga się choroby!  Każdy człowiek słuchając takich relacji podświadomie zaczyna się obawiać i wyobrażać sobie najgorsze scenariusze pod hasłem : a co jeśli mnie to spotka ?
Jeśli potrzebujesz dowodów na to jak wizualizacja wpływa na rzeczywistość to poczytaj chociażby książki dotyczące psychologii sportu, tam właśnie jest krok po kroku opisane jakie znaczenie ma widzenie w wyobraźni swojego zwycięstwa lub też porażki, poczytaj dokonania dr Masaru Emoto. Wiele jest dowodów tylko czy ludzie chcą je uznać ?
Przecież to oznaczałoby zakaz narzekania! A to byłoby straszne.
Dla mnie jest straszne że narzekanie słychać wszędzie, w kolejce, w busie, nawet na siłowni – gdzie człowiek powinien ładować baterie a nie je eksploatować.
Łapię się na tym że ja słuchawki i muzykę traktuję jak korki do uszu, jak sposób by nie dać się temu wirusowi i tej infekcji.
Nie można narzekać i oczekiwać że będzie dobrze. Nawet jeśli chodzi o politykę, a może zwłaszcza gdy chodzi o politykę. Nie bronię tu nikogo ale zadaj sobie pytanie: jeśli narzekanie mogłoby poprawić rzeczywistość to Polska byłaby najbogatszym krajem świata a jak widać nie jest.
Poza tym narzekanie przygnębia  i stawia Cię w roli ofiary. Kto chce być ofiarą ?
Nikt o zdrowych zmysłach. Wiec korzystajmy z prawa wyboru naszej rzeczywistości.
Dlatego gdy ktoś rozprawia o chorobach, przesyłam miłość takiej osobie i odchodzę wyobrażając sobie ją jako zdrową.
Tak samo jeśli chodzi o biedę i wojny i inne nieszczęścia.
Świat potrzebuje pozytywnych ludzi :mrgreen:

image

Reklamy


4 Komentarze

Nie ten jest biedny kto narzeka

Z mojego 28 letniego życia taką naukę zdobyłam iż teraz wiem że nie ten człowiek jest potrzebujący kto biadoli wciąż i narzeka. To tylko taka świadoma mniej lub bardziej manipulacja.  Ludzie którym się dobrze wiedzie obawiają się reakcji tych mniej zamożnych i biednych ponieważ od razu nasuwa się myśl : ” na przekrętach się dorobił !!!”
Mało kto wierzy że można uczciwą pracą i robiąc co kochasz zbudować wielkie bogactwo.  Zawsze poszukują dowodów zbrodni. Zatem biadolenie jest dla zamożnych często takim alibi, coś w rodzaju :”popatrz, mi też się ciężko żyje”.
Tylko że oni płaczą bo jeszcze nie mają najnowszego modelu samochodu albo ich sprowadzony z Włoch na zamówienie żyrandol do sypialni jeszcze nie dotarł….
Trochę przesadzam bowiem Ci naprawdę bogaci mają odwagę manifestowac swoją zamożność i ja szanuje takich ludzi. Są odważni- mają i się nie ukrywają za pozorami.  Ale wracając do tematu…
Bardzo często ten kto biadoli robi to by wzbudzić współczucie i uzyskać coś od uczciwych i niestety naiwnych ludzi. Bo uczciwy człowiek narzeka tylko wtedy gdy naprawdę jest źle, kiedy naprawdę są poważne braki i sobie z tym nie radzi, uczciwy człowiek nie pojmuje że inni mogą udawać i grać.  To po prostu inny poziom świadomości. Dlatego trzeba być wyczulonym-jesli ktoś biadoli że nie ma pieniędzy to raczej je ma, a jeśli biadoli w Twoim towarzystwie to pewnie czegoś chce od CIEBIE.  Sztuka w tym by nie dać się wkręcić w tą manipulację.  By być świadomym tego co się dzieje.  Z reguły jest pewien stały schemat takich rozmów:
1. Najpierw sowita porcja biadolenia jak mi źle i jaki jestem biedny/biedna, wszystko nie tak, nic się nie układa,  same kamienie pod nogami….ajajajaj.  Smutne miny,  oczy zbitego psa i takie tam efekty specjalne. 
2. Gdy widzi Twoje przejęcie i chęć pomocy, najmniejszy przejaw empatii, taka osoba wie że rybka połknela haczyk i dla niepoznaki zmienia temat. Na coś przyjemnego lub ekscytującego. Świeża plota o koleżance idealnie się sprawdza. 
3. Kiedy już odwróci Twoja uwagę i Cię czymś zabawi, z reguły temat odciagajacy uwagę jest dla Ciebie przyjemny, wtedy przystępuje do akcji i prosi Cię o przysługę lub pomoc w czymś.  I tu znów efekty specjalne- znów spojrzenie i mimika ofiary. Twój mózg żyje jeszcze tą sensacją która padła przed chwila więc traci czujność i (UWAGA) z reguły się zgadza zanim obejrzysz się na to co się dzieje.  A potem ciężko się wyplatac z takiej obietnicy,  mało komu się to udaje. 
Ty wyswiadczysz takiej osobie jedną przysługę, ktoś inny następna i taki wianuszek przyslug manipulanta rośnie. 
Jak się bronić ?
Należy zdusic zło w zarodku i na całą litanie skarg zareagować tak jak uczą w Prawie Przyciągania,  przypomnij takiej osobie ile dobrego ją lub jego otacza, za co może być wdzięczna.  Przypomnij o potędze wdzięczności ! Zrobisz dobry uczynek a dodatkowo pokażesz że „nie ze mną takie numery Bruner….”
Grunt to nie dać się zmanipulować, jednak jeśli trafisz na mniej wyrafinowanego gracza, który przejdzie od razu do rzeczy, wyciągnij starą jak świat broń: powiedz że przemyslisz temat.  Ćwicz na codzień, nie podejmuj żadnej decyzji od zaraz, zawsze ustalaj czas do namysłu (15 min, godzinę,  nazajutrz itd). Ćwicz zawsze i wszędzie. Tylko konajacemu i naprawdę potrzebującemu udzielaj pomocy natychmiast.  Gdy manipulanci zobaczą że nie jest z Tobą tak łatwo, następnym razem nie będziesz ich celem. I proszę Cię, jeśli czytasz ten tekst i znasz kogoś w swoim gronie kto łatwo ulega manipulacji, prześlij mu ten tekst, trzeba ratować ludzi i uświadamiać by nie padli ofiarą manipulacji. 
A jeśli chodzi o tych naprawdę potrzebujących, oni nie narzekają,  oni wstydzą się wznieść oczy ku górze i spojrzeć komuś w oczy prosząc o pomoc,  jest im tak bardzo wstyd że nie mają.  Nie robią z tego sensacji i chowają się w najciemniejszy kąt. Prawdziwych potrzebujących bardzo często Ty będziesz pytał czy potrzebują pomocy a nie oni Ciebie…..

image


5 Komentarzy

„Katolicki” wirus myślenia

Jeśli ten tekst Cię dotknie,  wkurzy lub zdenerwuje albo obrazi to będę szczęśliwa.  To będzie znaczyło że zapadnie Ci w pamięć i że kiedyś dorośniesz by to w pełni zrozumieć.  Zatem lecimy mocno i ostro !!!
Katolicka doktryna uczyniła z cierpienia i biedy cnoty.  To największa porażka świata.  Nie ma nic gorszego. Jaki Bóg chciałby żeby jego stworzenie lub też dzieci ( jak kto woli) cierpiały niedostatek ? Jak można obserwując piękno i naturalny  dobrostan przyrody pomyśleć że cierpienie jest tym czego chce Bóg ?
Dlaczego się wmawia ludziom że są beznadziejnymi grzesznikami ? Żeby było łatwo nimi sterować. Proste. Ludzie o niskim poczuciu własnej wartości zrobią wszystko żeby zasłużyć na aprobatę i podnieść się z poczucia niezgodności. 
Wmawia się tym niemyslacym samodzielnie ludziom że jak odcierpia swoje to będą szczęśliwi i że to cierpienie im nada godności. 
Cóż za piramidalna bzdura…rwac włosy z głowy.  To jak średniowiecze i to wczesne. 
Takie myślenie trzeba wyrwać z siebie i społeczeństwa jak zepsuty ząb !
Jak można myśleć że bieda jest ok , że to takie uswiecajace. Biedni non stop „jadą” po bogatych żeby usprawiedliwić samych siebie, uzasadnić że bogactwo jest „be”, że jest brudne,  niemoralne i na pewno łączy się z przekrętami. 
A prawda jest taka że biedni mają mentalność ofiary i wolą kręcić się w kółko i biadolic o tym jacy są nieszczęśliwi zamiast wziąć tylek w troki i zabrać się za zmianę swojego życia. Cegła po cegle. 
Ale po co ? Jak można uzyskać pomoc rządu i jakoś sunac dzień za dniem bez celu i narzekać.  Tyle współczucia dookoła a jeszcze kościół robi z Ciebie bohatera narodowego. Cudownie !
Bogaci ludzie naprawdę cierpią prześladowanie ale dzięki Bogu są tak zajęci konstruktywnym działaniem że nie zwracają na to uwagi. I taki właśnie biedny,  cierpiący katolik jest w stanie niszczyć swoje życie i swojej rodziny poprzez frustrację która zewsząd go ogarnia.  Znam takich to byli przekonani że im bardziej cierpią tym bardziej Bóg ich kocha….czyż to nie chore.
Dlatego przestałam chodzić do kościoła i jestem z tego dumna. Nie dam sobie więcej robić prania mózgu i nie naraże się na tego groźnego wirusa.
Jestem bardzo wierząca ale w Boga który dał nam życie by było ono piękne, radosne, pełne miłości i dobrobytu.  Nic innego nie przyjmuje. Zapraszam do mojego kościoła 🙂

image


Dodaj komentarz

Ale było mi wstyd…

Czekałam w banku w kolejce, gdy weszło dwóch chłopaków z jedną dziewczyną. Szybko zeskanowałam ich spojrzeniem i stwierdziłam że chłopaki pochodzą raczej z biednych rodzin. Ciuchy nieco zaniedbane, ręce nie domyte, ogólnie nieszczególnie schludni. Na ramieniu jednego z nich widniał „domowej” roboty tatuaż, tribal i do tego niedokończony. Ogólnie chociaż jestem zwolenniczką, ładnych i ciekawych tatuaży, ten mnie odpychał, poza tym tribali nie lubię z zasady. Moim zdaniem wyrażają brak pomysłu na tatuaż, robić aby tylko robić i być „wydziaranym” (nienawidzę tego słowa, tak jak „ohajtać się, czy jak to się tam piszę, brzydkie i wulgarne określenia bleeeeeeeeeeeeeeeee).
Jednak ów nieszczególnie zadbany młody człowiek dał mi cenną lekcję życia, zawstydził i pokazał że myliłam się. Otóż gdy weszła pewna kobieta, natychmiast poderwał się z krzesła, zostawiając kolegę i ustąpił jej miejsca. Kobieta była w wielkim szoku. Następnie po odejściu od okienka, gdy już załatwiłam sprawę skierowałam się ku wyjściu, jakież było moje zdziwienie gdy ten młody mężczyzna otworzył przede mną drzwi, dosłownie jak na filmach i z uśmiechem powiedział: Proszę !
Wyszłam strasznie zawstydzona sobą i tym że osądziłam tego człowieka…tak bardzo się pomyliłam w ocenie.