pozytywnezmiany

lifestyle, magic, Law of Attraction, happiness

Wspomnienia z dna

Dodaj komentarz

„Kiedy poz­nałam upo­korze­nie i całko­witą uległość, stałam się wolna… ” cytat z książki Paulo Coelho „Jedenaście minut”. Sama też mogłabym je wypowiedzieć i byłyby prawdą odnośnie mojego życia.

To było w wakacje 2013, niedawno. Za oknem słońce, a w sercu krajobraz po bitwie. Leżałam na łóżku godzinami, płakałam godzinami, odrzucona, desperacko pragnęłam być kochana. Nie byłam.

Nie jadłam zbyt dużo, kawałeczek ryby u mamy każdego dnia. Schudłam tak, że pierwszy raz mogłabym zachwycić się swoją sylwetką. Nie zrobiłam tego. Widziałam cień człowieka. W moich oczach nieszczęście aż krzyczało. Niewiele osób mnie wtedy widziało. Siedziałam w domu, odsunęłam się od wszystkich przyjaciół, nie widziałam dalszej drogi a oni wciąż mówili żebym dała sobie z nim spokój. Ale jak ? Przecież on się zmieni. Przecież on jest zagubionym chłopcem. Przecież on mnie tylko chwilowo karze za to co mu zrobiłam (kochałam).

Setki tysięcy wymówek, powtarzanie sobie że muszę być cierpliwa i uległa a on dostrzeże moją zmianę i wróci. Pokocha na nowo.

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

Parę razy uderzyłam głową o beton. Parę razy mój lament był tak okrutny że samo słuchanie mojego płaczu bolało.

Któregoś dnia moja poszewka spadłam z balkonu na balkon sąsiada pode mną. Zawołał żebym zeszła po nią. Zeszłam i zobaczyłam że ten mężczyzna nie m nogi, jest na wózku inwalidzkim, chwilę pogadaliśmy. I zaczęłam Pana Janka odwiedzać, ma 64 lata, rzadko wychodzi z domu, jest uwiązany przez chorobę która mu zdeformowała stawy w dłoniach, więc o kulach nie może wyjść. Żona zmarła mu na raka 5 lat temu w potwornych bólach.

Któregoś dnia przyznał że słyszy mój płacz…..i że bardzo mu jest mnie szkoda, że współczuje mi.

To było dno.

Gdy starszy, schorowany inwalida po przejściach mówi że mu szkoda….mnie, to znaczy że już upadłam doszczętnie.

Nie powiem że to stało się z dnia na dzień, albo nawet z tygodnia na tydzień ale powstałam z upadku i stoję dziś na obu nogach. Coaching to było coś co mnie wywindowało a paręnaście pięter do góry. Dziękuję Moniko.

Teraz już inaczej patrzę na miłość. Tamtego człowieka odbieram już nie jak psychodelicznego tyrana tylko jako nauczyciela. Dzięki temu co przeżyłam, zmieniłam się. Teraz kocham ale się nie przywiązuję. Teraz jestem wolna. Wierzę w siebie. Kocham siebie. A wspomnienie tamtego upadku niech będzie ku przestrodze by nigdy nie być od nikogo uzależnioną.

Bo przecież w miłości nie ma lęku…tak mówi Biblia. Amen.

(zdjęcie sprzed  3 tygodni od tamtego okresu)  Obrazek

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s